Kategorie
Artykuły

Życie w luksusie – przywilej czy grzech?

3 min

Życie w luksusie – przywilej czy grzech?

Luksus. Przepych. Blichtr. Status. Splendor. Elegancja. Blask. Styl. Szyk. Elitarność. Prestiż.

Czy to dobrze, czy to źle?

Zacznijmy od tego, że NIE MUSIMY rozpatrywać tej kwestii w kategoriach zero-jeden, czarne-białe, dobre-złe, cacy-be. Szczególnie, że pogoń za dobrami luksusowymi to żadne novum. Owo pragnienie uwarunkowała w nas sama Matka Ewolucja.

Warto nadmienić, że Matka Ewolucja była (i jest nadal) zwolenniczką zimnego chowu, co oznacza, że angażuje się tylko wtedy, kiedy musi i to w bardzo konkretnym celu. Dla Matki Ewolucji najważniejsze było (i jest nadal), aby jej dzieci zdążyły się rozmnożyć, zanim ktoś lub coś je unicestwi. Dlatego musiały mieć co jeść, gdzie mieszkać i z kim „robić” dzieci. Tym samym powstał pierwszy zestaw dóbr luksusowych – pożywienie, bezpieczne schronienie oraz partner seksualny.

Aby zmotywować pierwotnego do przetrwania i reprodukcji, Matka Ewolucja musiała go czymś ZACHĘCIĆ. Głód, strach przed śmiercią i chuć to jedno, ale żeby wdrukować, utrwalić i wzmocnić określone zachowania, konieczne było coś jeszcze. Coś, co wywoływało dreszczyk pozytywnych emocji, dawało satysfakcję i zachęcało, by taką czynność powtarzać – PRZYJEMNOŚĆ. 

W rezultacie, do zdobywania, osiągania i nabywania szeroko rozumianych dóbr zaangażowane zostały dwa układy – układ współczulny (pobudzenia) i układ nagrody (dopaminowy). Paul Gilbert – amerykański profesor psychologii klinicznej – nazwał to „systemem dążenia i poszukiwania zasobów” (ang. drive- and resource-seeking system) (Gilbert, Choden, 2019).

A zatem, gdy u naszych przodków rodziła się jakaś ważna, ewolucyjnie uwarunkowana, potrzeba – dajmy na to, że głód – wyruszali na polowanie. Kiedy zauważyli coś, co dawało się zjeść – niezależnie od tego czy miało nogi czy rosło na wysokościach – budziła się w nich SILNA ŻĄDZA, by to coś ZDOBYĆ. I to jak najszybciej, bo konkurencji – przecież – nie brakowało. A kto pierwszy, ten lepszy (i spełniony, i syty).

Dziś jest dokładnie tak samo. W momencie, gdy na horyzoncie zamajaczy coś, co wyda nam się atrakcyjne (nieważne czy to będzie soczysty stek, świeżo wypieczony croissant, kremowe tiramisu, markowe buty, luksusowa fura, designerski mebel, dzieło sztuki, obiecujący kontrakt, lukratywna praca, awans, podwyżka, wyjazd czy partner), to z ust bezwiednie utoczy nam się metaforyczna ślinka.

No a potem rzeczy dzieją się same. Aktywizuje się układ współczulny, który stawia nasze ciało w stan POBUDZENIA i podwyższonej GOTOWOŚCI (to jest de facto klasyczna reakcja stresu, tylko tu ma pozytywny wydźwięk). Nasza uwaga się zawęża, oddech przyspiesza, a krew odpływa do mięśni. W pełnym skupieniu skanujemy otoczenie w celu wykrycia potencjalnych zagrożeń, obmyślamy plan, obieramy strategię, szacujemy ryzyko, eliminujemy konkurencję, chwilę się czaimy, nieruchomiejemy i… robimy SKOK.

Jak nam się poszczęści wbijamy metaforyczne zębiska w ciepłą (metaforyczną) tkankę i DELEKTUJEMY SIĘ każdym kęsem. W tym momencie stery przejmuje układ dopaminowy (układ nagrody), który zalewa nasz mózg rzeczoną DOPAMINĄ, a my… czujemy się jak w SIÓDMYM NIEBIE. Nagromadzone napięcie zostaje rozładowane. Pojawia się uczucie głębokiej SATYSFAKCJI. I tak do kolejnego razu.

A że podaż w dzisiejszych czasach i w naszym kręgu kulturowym przekracza wszelkie granice nie tylko rozsądku, ale i dobrego smaku, to bywa, że się uzależniamy. I chcemy coraz więcej. Zresztą, kto by nie chciał czuć przyjemności, skoro dostępna jest NA ŻYCZENIE? Wystarczy przeciągnąć kartę et voilà!

Dlatego dylemat nie polega na tym, czy korzystanie z dóbr luksusowych jest DOBRE CZY ZŁE, ale na tym Z JAKĄ INTENCJĄ I MOTYWACJĄ z nich korzystamy. Trochę też chodzi o ETYKĘ.

Myślę, że osiągnęliśmy takie stadium, taką liczebność i taką wiedzę, że NIE MOŻEMY IGNOROWAĆ skąd i CZYIM KOSZTEM dane dobro do nas dotarło.

Jeśli podoba ci się ręcznie tkany, designerski dywan, skórzana torebka albo futro, to sprawdź skąd pochodzą. Jeśli dywan szyły dzieci (lub dorośli) zmuszane do niewolniczej pracy, a futro zostało literalnie – na żywca – zdarte z jakiegoś zwierzęcia (a wiedz, że nawet dzicy nie dopuszczali się takiego okrucieństwa), to Z PRZYZWOITOŚCI, ale też Z ODRUCHU SERCA które masz, ZAPANUJ NAD SWOIM POPĘDEM i tego NIE KUPUJ.

Przynajmniej moim skromnym zdaniem.  

Po drugie, jeśli pożerasz dobry stek w ekskluzywnej restauracji NIE UCIEKAJ przed myślą, że kiedyś to było zwierzę. Steki nie rosną na drzewach. Nie rośnie też szynka, boczek, kindziuk czy kiełbasa. Patrząc na taki stek (czy jakiekolwiek inne mięso), wyraź swoją wdzięczność dla istoty, która oddała życie, abyś mógł przeżyć chwilę przyjemności. I DOZUJ SOBIE TĘ PRZYJEMNOŚĆ. Nie obżeraj się jak dziki – nikt ci nie zabierze. Trzymaj dyscyplinę. Sam zrobisz sobie przysługę.

Przynajmniej moim skromnym zdaniem.

To samo cała reszta. Pyszne serki, pyszne wina, pyszny cukier. Jedz, pij, ale z umiarem. Bo jakieś zwierzę stoi w boksie i produkuje mleko na ten ser. Picie wina, whiskey czy dobrze zmrożonej wódeczki jest przyjemne, ale pij z umiarem. Opijając się bez pamięci niszczysz nie tylko swoje zdrowie i życie, ale i duszę. Już nie wspomnę o życiu, zdrowiu i duszy tych, którzy muszą z tym obcować.

Przynajmniej moim skromnym zdaniem.

Jak kupujesz nowy samochód, budujesz dom, kupujesz ciuch, torebkę, buty czy biżuterię pomyśl, czy naprawdę sprawi ci to przyjemność (tak, jesteś cudem, jesteś tego warta i zasługujesz na to, co najlepsze) czy jednak chodzi o to, by coś sobie lub innym udowodnić (o kacu porównawczym piszę tutaj).

Reasumując, jak już przyjdzie co do czego, to się CIESZ. Tak naprawdę, całym sercem. To uczucie jest właśnie najważniejsze: RADOŚĆ. Ten luksus, przepych, blichtr, status, splendor, elegancja, blask, styl, szyk, elitarność, prestiż… To fasada! Przecież doskonale wiesz, że i tak NIC NIE WEŹMIESZ Z TEGO ŚWIATA NA WYNOS.

Przeczytaj także

Okiełznać stres. Aktualizacja systemu przetrwania w 10 prostych krokach. (+ AUDIO)
Nienażarci czy głodni...?
Przerwa na współczucie dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *